polubić górne światło.
upiec więcej ciast niż wcześniej przez całe życie.
z hiszpańskiej instrukcji nauczyć się obsługi nowoczesnej pralki i prawidłowo jej używać
(ale nie mieć żelazka, żeby wszystko wyprasować).
zamienić facebooka na whatsapp.
nauczyć się lepić pierogi.
wyprzeć z głowy polskie przekleństwa i jako pierwsze, bezwiednie zupełnie,
przywoływać na myśl hiszpańskie określenia uliczne.
zasypiać o ósmej rano i budzić się zdziwiona,
w jaki sposób dotarłam do własnego łóżka
i zdołałam założyć piżamę.
nie mieć czasu na internet.
znaleźć przypadkiem kogoś, do kogo warto szybko wracać i kto na ten powrót będzie czekał.

jak wiele mogło się zmienić w trzy miesiące?
nie mogę uwierzyć, że to już prawie 3 tygodnie tutaj. Erasmusie, dziękuję, że mi się w życiu przytrafiłeś.
(mała straszna myśl dnia: dziś mogłam tam jeszcze być. jeszcze tyle czasu.)