jakkolwiek rambla byłaby przereklamowana, to i tak był to najlepszy wakacyjny tydzień mojego życia. dwa dni przed odjazdem w głowie miałam wyłącznie wielki red alert, żeby tego azylu nie opuszczać. ale pozostawało tylko półtora litra świeżo umieszanej sangrii cava, słuchanie polaków zgodnie wyjących QUE VIVA ESPAÑA oraz oglądanie fabiana, który - pomimo dwóch litrów deszczu we włosach, na twarzy i kolejnych dwóch ściekających nieprzerwanym strumieniem z ubrania - tańczył z tacą i swoim niezmywalnym, najbardziej uroczym uśmiechem świata. no i nadzieja, że się kiedyś wróci. na dłużej.

dzikowybrzeżowa lista przebojów
brąz: bad pig warriorrrrrr
srebro: tunish salad
złoto: 'speszjal sangrija strong onli for ju' ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz