małe, maleńkie złudzenie, pozwala przeżyć o sekundę, dwie, sześć minut, półtora dnia, trzy kwartały. a kiedy wreszcie zostaje skazane na śmierć, umiera też coś we mnie, no, skubane.

żyją z nami małe nadzieje i te ulotne złudzenia właśnie, błoga nieświadomość, sraka, a nie nieświadomość, no ja pierdzielę. dajemy się naciągać na to podstępne oszustwo umysłu naszego i pracujących na najlepszych, najszybszych trybikach umysłów innych. z łatwością przyjmujemy to, co chcemy, żeby było, powołujemy na świadka własną rzeczywistość i zmieniamy percepcję na jedyną w tym momencie właściwą, bo swoją.

a czy wyklarowane wszystko, wykrystalizowane i podane na talerzu byłoby lepsze ?
nie.
to dlaczego spadanie na dupę tak bardzo boli ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz