dzisiaj znowu śniło mi się szczęście. trwało to względnie ułamek chwili, bezwzględnie zaś kilka godzin, potem przez szczeliny powiek wlało się, uderzając z całą swoją brutalnością o siatkówkę oka, światło pochmurnego dnia.
kawy zabrakło, włosy nie chciały się ułożyć, a szyja bolała od zbyt długiego spania.
co pan na to, panie calderón de la barca ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz