boli głowa. boli od wina, którym nadzwyczajnie szybko się upiłam, boli od przemyśleń, boli od codziennego zmęczenia i następującej po nim ogromnej satysfakcji, aż, wreszcie, boli od zderzenia z odmienną kulturowo mentalnością, które to zderzenie jest najpiękniejszym doświadczeniem z całego wkładu w poznawanie obcej kultury - a więc, boli głowa. boli po trzygodzinnych rozmowach o miłości i o zdradzie, z człowiekiem tak obcym i tak bliskim jednocześnie; boli od czerpania garściami inspiracji, budowania nowych mostów i burzenia starych we własnym światopoglądzie; boli ze szczęścia, kiedy kolejny raz uświadamiam sobie, jak wiele wnieść w życie mogą całkiem przypadkowe osoby. 
a teraz boli przede wszystkim z radości i lęku jednocześnie, że to już, pojutrze.
i czy się uda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz