czy obudziłeś się kiedyś całkowicie szczęśliwy, a to czyste szczęście wynikało z przeżycia zdarzeń, które sam przed chwilą wyśniłeś ?

ciekawe, że obrazów powstających na matrycy mózgu nie można wywołać wtedy, kiedy się potrzebuje. wszystkie wspaniałości, nawet najszczelniej zamknięte w mojej głowie, gasną z każdą chwilą - światło wdziera się wszędobylsko do oczu - zaczynają się rozmywać, w końcu nikną - aż wreszcie muszę zsunąć z łóżka nogi i oprzeć o tak boleśnie realną podłogę. co łaskawsze pozostawiają za sobą cień wspomnienia - tak, że kiedy nie całkiem jeszcze trzeźwo siedzi się w pionie i na moment opada kurtyna powiek, można przywołać kilka niepasujących do siebie scen - ale jest to łaskawość zaledwie pozorna, bo przecież nic nigdy się nie wydarzyło. nie ma do czego wracać i czym kolorować teraźniejszości.

strasznie te sny zdradliwe, ale mimo to lubię spać, a właściwie lubię to towarzyszące zasypianiu poczucie nadziei, że właśnie tej nocy przyśni mi się znów coś miłego.


all that noise, and all that sound, all those places i got found
and birds go flying at the speed of sound, to show you how it all began
birds came flying from the underground,
if you could see it then you'd understand ?


2 komentarze:

  1. też lubię tę nadzieję, ale teraz nieprzyjemnie mi się wstaje , bo mam odcisk przeklęty na pięcie

    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. i cała sztuka w tym, żeby to sobie odpowiednio szybko przypomnieć, expecto patronum.

    OdpowiedzUsuń