nie będę powtarzać tych samych słów, które paru osobom musiałam w ramię wyryczeć w niedzielę, a w sobotę długo tłumiłam w sobie i udawałam, że oczy mi łzawią od klimatyzacji.
rok temu poczułam się tak rozpieszczona przez los, że odważyłam się prosić o powtórkę, ze wszystkimi jej aspektami, choć do samego końca pozostawała wielkim być może. minęło sporo czasu, mnie brakowało motywacji, by wrócić... a po pierwszej dobie poczułam, że wreszcie jestem na najwłaściwszym z właściwych miejsc. bo to tam właśnie wszystko jest na miejscu.
czy wolno mi znów prosić o to samo ?
come on skinny love, just last the year
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz